Czuję papier… tworzę z nim spójną całość, bez specjalnego wysiłku, jakby to było całkowicie naturalne. Jest to więź absolutnie intymna, na tyle pewna, że nie rozprasza myśl o możliwości przeczytania przez dziesiątki osób mojego dialogu wewnętrznego. Wydaje mi się, że przez utrwalanie przemyśleń na papierze rodzi się bardziej trafne i kolorystyczne wyrażanie wątku, który chcę przekazać, czuję się wtedy swobodniej. Swobodniej, niż miałabym to samo wypowiedzieć… Od jakiegoś czasu zadaję sobie pytanie, czemu jest taka ogromna różnica w wyeksponowaniu swojej osobowości. Czyżby dlatego, że tekst zawsze może „przejść przez cenzurę” przed ujawnieniem go publiczności, na spokojnie? A czego właściwie się obawiam w przemówieniach? Błędu? Długo analizowałam osoby będące w moim odczuwaniu „żywymi strumykami informacji”, napędem i kierunkiem myśli. Głośni… głośni, zapełniają sobą całą przestrzeń, jeśli nie wyczują równowagi w prowadzeniu rozmowy. Może to przejść w swojego rodzaju wampiryczny monolog, pochłaniający Twoją uwagę i nawet narzucający swoją wolę, świadomie lub nie, dlaczego? Dlatego, że przez chwilę patrzysz na świat przez ich percepcję, idziesz ich tokiem rozumowania, stajesz się nimi, pytanie, czy tego chcesz? Jeśli w przypadku czytania tekstu to Ty panujesz nad sytuacją: chcesz – czytasz dalej, nie chcesz – ignorujesz, natomiast w przypadku bezpośredniej interakcji możesz być uwięziony przez konieczność dobrego zachowania, przez nieumiejętność bycia asertywnym itd. Próbowałam przetestować taką samą taktykę, którą wykorzystują wampiry energetyczne wobec nich samych – czują się wtedy źle, są zgaszeni. Absolutnie nie neguję tego, że słowa również mogą wzbogacać energetycznie, lecz przeciwnie… przesadnie podchodzę do ich mocy. Szanuję ich siłę i gdzieś podświadomie oczekuję od innych tego samego. A więc czemu tak ciężko jest wyrazić na głos to, co chcesz? Nie ma czasu na wybór odpowiedniego szyku zdania? A może zależy, jakim językiem się posługujesz, który z nich przenika do sedna? Nadal czytasz? I love you! Ostatnie słowa wypowiedziałam w innym języku, jest zabawnie, na tyle zabawnie, że traci na znaczeniu? Odczułeś tę moc, czy jednak pozostało to automatycznym przetłumaczeniem całkowicie pozbawionym swojego pierwotnego sensu? Być może jest to sprawa indywidualnego podejścia do odbioru świata. Bystre i żywe myślenie może zakłócać odbiór innych bodźców, które przywykłeś obserwować? Sięgnęłam nawet głębiej, podróżując w przeszłość. Kompleksy, że Twoje zdanie się nie liczy, strach przed byciem niezrozumianym i odrzuconym, albo po prostu czakra gardła – Wiszuddha wymaga przeczyszczenia? Testowałam na różne sposoby swoją umiejętność prowadzenia interaktywnych rozmów, prowadziłam dialogi z tysiącami ludzi, mającymi inne typy osobowości, mentalność, cele rozmowy, posiadam pewne osiągnięcia, ale nadal nie jest to prostym dla mnie kierunkiem wyrażania swojej osobowości. Wciąż to czytasz? Kocham Cię! I chciałabym to powiedzieć w taki sposób, żeby zapełnić ciepłem Ciebie, a nie przestrzeń informacją…
Photo: Sacha Charme